Przemoc ekonomiczna - współczesna forma niewolnictwa.

Przemoc ekonomiczna jest to wydzielanie i ograniczanie rodzinie środków do życia. Polega na utrudnieniu partnerce/partnerowi podjęcia pracy zarobkowej, odcięcia ofiary od finansów, a nawet informacji o nich, przywłaszczenie sobie zarobków drugiej osoby poprzez szantaż emocjonalny lub stosowanie przemocy fizycznej i psychicznej.

Przemoc ekonomiczna to również przerzucanie na partnera całej odpowiedzialności za utrzymanie rodziny.


Czytając wasze historie i prywatne wiadomości, temat przemocy ekonomicznej wraca jak bumerang.

Przemoc ekonomiczna w związku, jest zawsze formą przemocy psychicznej, jednak skierowaną w najczulszy punkt każdego człowieka - prawo do wolności i niezależności.

Dzięki licznym kampaniom, rośnie świadomość społeczna dotycząca różnych "odcieni" przemocy.

Jednak ja chciałabym wam powiedzieć, jak sytuacja wygląda z punktu widzenia pokrzywdzonych kobiet i dlaczego słowa "Kobieto! Czyś Ty zwariowała, że dajesz się tak traktować? Zwyczajnie odejdź i tyle" i "Jak tak Ci źle to odejdź" działają na mnie delikatnie mówiąc źle. 

Bo widzicie, przemoc ekonomiczna nie dotyka tylko słabych, psychicznie rozchwianych kobiet. Czasem w jej sidła dają się złapać silne, pracujące kobiety.

Każda z nich ma jedną cechę wspólną. Kochała swojego oprawcę, a w późniejszych fazach uczucie pomyliła z uzależnieniem. A miłość jak wiadomo jest ślepa i wkłada nam na nosy różowe okulary, przez które wszystko jest ładniejsze.

Czasem znaki ostrzegawcze nie istnieją, bo mężczyzna, który zawsze gdzieś tam podświadomie czuł się gorszy i niedoceniony zostaje nagle panem i władcą. Tylko on zarabia, to dzięki niemu żona może pójść do sklepu, kupić sobie i dziecku ubrania. Nagle ma pole do popisu. Nagle czuje, że to on tu rządzi, a bez niego świat się zawali. Gdzieś tam się w tym zatraca, lub najzwyczajniej w świecie, kontrola sprawia mu sadystyczną satysfakcję.

Tak samo jak każdy sprawca przemocy jest inny, tak samo każda ofiara daje się wciągnąć w tą chorą gierkę z innego powodu.

1) Niektóre kobiety, oddają partnerom pieniądze z własnej woli.

- Jak to? To skoro oddają to o co chodzi! - zapyta większość.

A tak to. Oddają bo mają niskie poczucie własnej wartości. Jeśli zarobią, wszystko oddają partnerowi, który później z tych pieniędzy daje jej drobne kieszonkowe, o które ona musi się upomnieć. Są to osoby tak bardzo stłamszone, że w sytuacji gdy zarobią więcej i teoretycznie wiedzą, że miałyby szansę odejść nie robią tego, bo uwaga... jest im wstyd, że coś im w życiu wyszło i nie dopuszczają do siebie myśli, że coś w ogóle  może im się udać.

Dziwne co?

Kobiety przyzwyczajone i wychowane w atmosferze jesteś głupsza, gorsza i nic nie znaczysz nie odnajdują się w sytuacji, gdy coś im wychodzi. Boją się tego.

Jak to możliwe?

Oto przykład:

Mieszkasz na bezludnej wyspie. Masz na niej szałas, drzewo owocowe, troszkę cienia. Nauczyłaś się rozpalać ogień, pozyskiwać wodę do picia, generalnie jakoś tam funkcjonujesz. Nagle, ocean na brzeg wyrzuca tratwę. Tratwa jest w całkiem niezłym stanie, możesz odpłynąć.

Jest tylko jeden problem.

Panicznie boisz się wody. I niby jeszcze trochę pamiętasz, że gdzieś tam jest normalne życie, w którym nie trzeba zadowalać się podstawą, w którym żyje się dla przyjemności, ale boisz się tej cholernej wody. Tej wielkiej przestrzeni. Boisz się tak bardzo, że wolisz chyba zostać w bezpiecznym miejscu, niż podjąć ryzyko. Z tego bezpiecznego miejsca, które tak naprawdę jest Twoim grobem, może wyrwać Cię albo potężny sztorm, albo chwila odwagi w której powiesz dość tego!

2)  Ona ma różne plany.Chce wspólnego domu z ogrodem, wspólnych wakacji i zabezpieczenia finansowego. On jej wmawia, że lepiej się zna na finansach, bo co ona niby potrafi. Kupić składniki na obiad i ciuchy dla dziecka? I to jeszcze przepłaca, bo nie wybiera najtańszych. Co za marnotrawstwo jego pieniędzy. Jego CIĘŻKO zarobionych pieniędzy!

On ma też swoje plany. Zagrać na giełdzie, kupić samochód, pożyczyć przyjacielowi. No przecież na litość boską nie będzie się babie tłumaczył i pytał jej o zdanie! Jaka to przemoc, bez przesady! - pomyśli - ma co jeść, na głowę nie pada, do roboty chodzić nie musi, niech się cieszy, bo inne mają gorzej! Oooo miałaby takiego "Nowaka" co by ją w gębę lał na dzień dobry, to by doceniła, to by zobaczyła, po piętach by całowała!

3) Ona chce pracować, rozwijać się, poczuć że żyje. Odchowała dzieci, poświęciła im swój czas, oszczędziła swoim kosztem na niańkach, kucharkach, przedszkolach i sprzątaczkach. Słuchała jaki to on jest zmęczony, jak to ona ma dobrze, że pracować nie musi, tylko w domu siedzi. Na wspólne spacery poszli razem tak dużo razy, że gdyby je zliczyła, zostałoby jej jeszcze palców na dłoni.

Teraz chce wrócić do gry, ale on przecież ma ważniejszą pracę. To z jej pensji będzie opłacane przedszkole, żłobek, opiekunki. To ona będzie brała zwolnienia. To ona ma spełnić wszelkie warunki, bo jego praca jest ważniejsza.

4) On nie pozwala jej pracować, bo kobieta ma znać swoje miejsce. 

On wraca z pracy i ma mieć podany obiad, ciepłe kapcie i gorące ciało.

Ona ma się rozliczać ze wszystkiego co wydała.

On wylicza jej każdy grosz i wini o każdą wydaną ponad plan złotówkę.

Ona nie ma czasem głupich pięciu złotych na wodę i bułkę dla dziecka, bo z domu przecież może zabrać. Nowa szminka? A na co to komu! Komu ona ma się jeszcze niby podobać?!

Dostęp do konta? No to jakieś żarty! On zarabia, niech mu się tu w jego sprawy nie miesza.

Leki? Czosnkiem i cebulą niech się leczy, a na przyszłość będzie miała nauczkę, żeby się cieplej ubierać.

5) On doskonale wie, że jest lepiej sytuowany, że ma mieszkanie bądź dom. I nie pozwoli jej o tym nigdy zapomnieć. Przypomni jej to na każdym kroku. Zginęła by bez niego niewdzięcznica. A jak jej się nie podoba to niech wypierdala i niech sobie poradzi za najniższą krajową, zresztą... gdzie ona się nadaje... chyba tylko ulice zamiatać!

6) Ona pracuje i oddaje mu wszystkie pieniądze na jego zachcianki. Bo kto by ją jeszcze chciał? Z tym bagażem doświadczeń, z tymi kompleksami? A jak odejdzie i zostawi ją samą? Co ona wtedy zrobi sama ze sobą? Tak bardzo boi się samotności. A on o tym tak bardzo dobrze wie.

7) On daje jej pieniądze, gdy sobie zasłuży. Gdy wykona wszystkie polecenia, gdy jest miła, gdy nie pyskuje, gdy nie odmawia w łóżku. Najczęściej jednak znajdzie się coś co wyprowadzi sprawcę przemocy z równowagi. Paproch na podłodze, krzywo uczesane dziecko, kubek w zlewie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kobieta w takim związku, czuje się naprawdę gorsza i nie widzi w tym nic złego. Szuka winy w sobie i z czasem wierzy, że takie traktowanie jej się należy.

Można by wymieniać jeszcze długo. Kobiety dotknięte przemocą ekonomiczną długo nie widzą problemu.

Myślą, że tak zwyczajnie jest, tak się dzieje w związkach. Może taki wzorzec wyniosły z domu. Może tak bardzo boją się życia. Może zupełnie straciły poczucie własnej wartości.

Jest wiele przyczyn, ale proces zdrowienia nie przychodzi z dnia na dzień. Trzeba nauczyć się wyznaczać granice, krok po kroku konsekwentnie nie pozwolić sobie na zastraszanie i odbieranie radości do życia.

Oczywiście są związki, w których za wyznaczenie granicy można zapłacić wysoką cenę. Tu potrzeba wsparcia odpowiednich organów prawa. Fundacji. Siły i wytrwałości. Odwagi. Wsparcia.

Wsparciem na pewno nie jest: Odejdź, zwariowałaś, że się na to godzisz? Odbiło Ci? Ja bym nigdy sobie na to nie pozwoliła phi!

To, że trzeba odejść to prawda, ale czy powiedzenie człowiekowi choremu na raka, weź się nie wygłupiaj, ja to siłą woli bym wyzdrowiał ma sens? Przemoc psychiczna powoduje raka duszy.

Chcesz pomóc, wskaż rozwiązania. Wysłuchaj. Sprawdź gdzie jest najbliższy ośrodek interwencji kryzysowej, towarzysz, podsuwaj rozwiązania i najważniejsze - zachęcaj do samodzielnego działania! W trakcie osoba dotknięta przemocą ekonomiczną powoli odbuduje poczucie własnej wartości, zobaczy, że wcale nie musi być we wszystkim wyręczana i umie działać sama. To bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze w wyrwaniu się ze spirali przemocy ekonomicznej.

Gdzie zgłosić przemoc ekonomiczną? Przemoc ekonomiczną można zgłosić dzwoniąc na Niebieską Linię, zgłaszając się do Centrum Praw Kobiet oraz udając się do najbliższego ośrodka pomocy społecznej. Pamiętaj, to żaden wstyd! To Twoje prawo walczyć o lepsze jutro.

Jak udowodnić przemoc ekonomiczną - jest ciężko, ale da się, ponieważ jest to forma przemocy psychicznej i najczęściej wraz z nią występuje też zastraszanie i gnębienie. Dlatego tak ważne jest, aby o tym mówić. Bezcenne mogą okazać się zeznania świadków, nagrania, smsy, a jeśli dojdzie do pobicia obdukcja lekarska, zeznania wezwanego na miejsce policjanta, jak również niebieska karta.

Oczywiście sprawcy przemocy psychicznej najczęściej nie zostawiają po sobie śladów na ciele, ale ich główną siłą i przewagą jest milczenie ofiary!

Kobieto pamiętaj! Jesteś ważna! Twoja praca w domu również jest! Nie jesteś darmozjadem! Robisz w domu wiele! Poradzisz sobie i nadajesz się do powrotu do pracy! Nie musisz nikogo utrzymywać! Nie jesteś jedyną kobietą, która czuje się gorsza, która uważa, że jej poświęcenie dla rodziny jest bezwartościowe! Masz prawo do własnych pieniędzy! Nie musisz się tłumaczyć, czemu kupiłaś sobie nową bluzkę! Masz prawo się rozwijać! Masz prawo wiedzieć ile zarabia Twój mąż i mieć dostęp do waszego wspólnego konta!

Zdaj sobie sprawę, że większość osób stosujących przemoc to tchórze, którzy boją się, a raczej nie potrafią inaczej zyskać szacunku i zachować przy sobie kobiety! Przemoc nie jest karą ani nauczką, to ich wymysł, a z kontroli czerpią chorobliwą satysfakcję.

Dasz radę.





Wpis powstał w ramach kampanii społecznej Za zamkniętymi drzwiami, zainicjowanej przez Fundację 3-4-Start. Głównym celem akcji jest uświadomienie społeczeństwu, w tym czytelnikom blogów, jak powszechnym i niezrozumiany problemem jest przemoc psychologiczna oraz ekonomiczna w związkach.

Komentarze

  1. Walka o lepsze jutro to walka z wiatrakami, niestety żadna instytucja (MOPR, Policja, Sąd) nie pomogła w moim przypadku. Była niebieska karta, były wizyty dzielnicowego, były rozmowy ze "specjalistką" ds przemocy w rodzinie, były dwie sprawy w sądzie... i nic. KM

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dzięki